ebooks43.pl

dobre darmowe e-booki

Polecamy też książkę: Banki, pieniądze, długi
Czy trudno jest łatwiej żyć? Punkt widzenia głównie kobiecy Pobierz za darmo

Podaj swój adres email, na który wyślemy Ci wiadomość umożliwiającą pobranie e-booka w każdym, dostępnym u nas formacie. Jeśli ta wiadomość nie dotrze do Ciebie (e-maile z różnych powodów nie zawsze docierają do adresata lub docierają z dużym opóźnieniem), użyj innego adresu.

Strona główna


Polecamy też książkę:
Banki, pieniądze, długi

Czy trudno jest łatwiej żyć? Punkt widzenia głównie kobiecy

Autor:
Anna Dodziuk
Format:
PDF, EPUB, MOBI
Ocena:
Oceń

Zachęcamy do wypełnienia poniższych pól. Jeśli jednak tego nie zrobisz to i tak Twoja ocena będzie się liczyć do średniej. Wpisane teksty pojawią się jako dostępne dla wszystkich po akceptacji przez moderatora.


Wypełnienie tego pola nie jest konieczne, aby Twoja recenzja ukazała się w serwisie. Jeśli je wypełnisz, to otrzymasz e-mail z tekstem recenzji, którą tu wpisałeś. Jeśli wpisałeś dłuższą recenzję warto, abyś zachował jej kopię w swoim komputerze.

 
 
5,00 ( 1 ) Przeczytaj recenzje ( 0 )

Czy istnieje recepta na szczęśliwy związek? Czy On się może zmienić? Czy mężczyźni chcą mieć dzieci? Było-minęło, czy nadal trwa? Czy można zaprzyjaźnić się z teściową? Święta – czas nudy czy zabawy? Co to znaczy po równo? Powiedzieć, nie powiedzieć? Myślałam, że sobie wystarczymy ...

Wybór tekstów cenionej psychoterapeutki znanej z Wysokich Obcasów. Jej mądre i świeże spojrzenie na kwestie trudnych relacji małżeńskich i rodzinnych, ról społecznych czy uzależnień zachęca do przemyślenia swoich postaw życiowych. Interesująca lektura, która może być inspiracją do wprowadzenia pozytywnych zmian we własnym życiu.

Oddajemy głos autorce. Jestem psychoterapeutką i w związku z tym mam, oczywiście, psychologiczny punkt widzenia. Ale nie tylko, bowiem, jak dyktowała specyfika „Wysokich Obcasów” – pisma przecież dla kobiet, chociaż czytanego i przez mężczyzn – na to, o czym pisałam, patrzyłam głównie z kobiecego punktu widzenia. Najbardziej interesowały mnie naturalnie tematy nielubiane przez mass-media, rzadko przez nie dostrzegane, bądź co prawda bardziej popularne, ale oglądane przez mnie pod innym niż zwykle kątem. Dla przykładu weźmy teściową – klasyk, temat ograny, zdawałoby się, już na wszystkich możliwych instrumentach. Po co wobec tego o niej pisać? Ano po to, żeby spróbować się z nią (ewentualność raczej rzadko brana pod uwagę) zaprzyjaźnić.

Teraz mogę już odpowiedzieć na pytanie, które odruchowo zadają niemal wszyscy, chociaż brzmi nieco dziecinnie: o czym jest ta książka? O tym, co obchodzi kobiety, co jest dla nich trudne, a mogło by być łatwiejsze w relacjach z najbliższymi albo ze sobą. I drugie podstawowe pytanie: po co ją napisałam? I po co jakieś kobiety, a może i mężczyźni mieliby ją czytać? Powiem tak: interesuje mnie współuczestniczenie w procesie wprowadzania zmian do swojego życia, żeby stało się mniej bolesne, ciekawsze, łatwiejsze. Pomaga w tym, jak myślę, zrozumienie trudnych sytuacji i trudnych uczuć oraz wiara, że lepszy wariant jest możliwy. Na tym mi właśnie zależy: żeby osoby, które będą czytać tę książkę, przekonały się, że coś ze swego życia warto i można lepiej zrozumieć i być może dokonać jakichś zmian na korzyść.

Kiedyś zapytano mnie, czy wierzę, że tym swoim pisaniem komuś pomagam. Wierzę, ale nie ulegam złudzeniom, że to się zdarza często. Myślę, że raz na jakiś czas coś z moich propozycji trafi do kogoś i uda się wprowadzić to w życie z dobrym skutkiem – to już niemało. A czasami po prostu jakaś kobieta poczuje się zrozumiana albo sama coś ważnego zrozumie i przestanie robić sobie wyrzuty o nieudolność albo szkodzenie innym, być może też straci chęć obwiniania swoich bliskich.

Pisząc miałam jeszcze jeden cel: żeby oczywistości przestały być takie oczywiste. Żeby zajrzeć chociażby jednym okiem za fasadę opisywanych zjawisk i dzięki temu przestać do nich podchodzić stereotypowo. Nasze schematy i nawyki myślowe, fałszywe przekonania i niepodważane od dawna stereotypy szkodzą nie tylko tym, których nimi ograniczamy, ale najbardziej – nam samym. Czasami tak nam przesłaniają rzeczywisty obraz, że trudno za nimi wypatrzyć nie tylko innych, ale nawet siebie. Starałam się, żeby te mętne szybki stały się bardziej przezroczyste. Tutaj zresztą chodzi mi nie tylko o osobiste konsekwencje stereotypowego podejścia, ale też o pewien szerszy skutek: o to, żeby osłabić stereotypy również na poziomie społecznym. Przyznam się, że na przykład prowadzę swoją prywatną wojnę o prawa osób starszych czy niepełnosprawnych do wchodzenia w bliskie związki, a konkretnie do miłości, życia seksualnego, mieszkania razem, małżeństwa. Inny mur, o który próbuje walić głową, to powszechne odmawianie ludziom prawa do smutku i płaczu, kiedy potrzebują smucić się i płakać. A może chodzi o coś jeszcze bardziej ogólnego: o to, żebyśmy jako społeczeństwo nauczyli się, że w porządku jest przeżywanie wszystkich uczuć, chociaż nie wszystkie sposoby ich wyrażania.

Niedawno w przerwie wielkiego spotkania podeszła do mnie jakaś pani i powiedziała: „Żeby tak to wszystko, o czym pani pisze, dało się wprowadzić w życie, byłoby cudownie. Ale jakoś mi to nie wychodzi...” – i odeszła. A ja nie zdążyłam powiedzieć jej, że od lat marzę o cudownym, magicznym przyrządzie, który pozwalałby mi na życzenie zmieniać myślenie i nawyki, a przede wszystkim leżące u ich podstaw emocje. Niestety, nie mam go i dopóki tak jest, muszę się zadowolić tym, że słowo pisane ma ograniczone oddziaływanie.

Ponad 80% przedstawionych tu tekstów ukazało się w „Wysokich Obcasach” – dodatku do „Gazety Wyborczej” w latach 1999-2005. Dziękuję redakcji za zgodę na ich opublikowanie. Zostały one uzupełnione przeze mnie o kilka nowych i opublikowane w formie książki „Czy trudno jest łatwiej żyć? Punkt widzenia głównie kobiecy” w 2005 roku nakładem krakowskiego Wydawnictwa „Znak”.

Recenzje
Nie znaleziono wyników.

Utworzone przez: Marcin Gawski